progres!

19 czerwca 2012

Znalazłam pracę.

Mam listę rzeczy, które ciągle pozostają w sferze myśli i pragnień, niejasnych wizji, marzeń – nie wyłania się jednak z nich żadne konkretne działanie ani efekt. Niby znam rozwiązania dla tej sytuacji, ale co z tego, skoro na tym się zatrzymuję. Nie umiem przekroczyć wewnętrzenj blokady przed urzeczywistnianiem swoich myśli. Może nie jestem jeszcze gotowa na dorosłość.

a tu maj

18 maja 2012

Są tacy ludzie, co mają „Wielkie Problemy”, o których w kółko mówią i mówią… Jak się do nich zajrzy po jakimś czasie, ci ludzie wciąż są na etapie gadania. Zero progresu.

Cześć, to ja. Czy znajdę pracę? Czy robić infę? Nie bronię się w czerwcu.

co za pęd

18 marca 2012

Już połowa marca minęła? Ojej.

Przeprowadzamy się do kawalerki :).

Nie zapowiada się, bym skończyła studia w pierwszym terminie.

Czy znajdę pracę?

Czy kontynuować informatykę?

Takie oto sprawy.

natura kobieca

1 grudnia 2011

Żartobilwe „dziewczynki nie robią kupy” i „dziewczynki nie pierdzą” dostaje nagle dodatkowych znaczeń, gdy się spostrzeże, że w reklamach środków na zaparcia i gazy występują głównie (tylko?) kobiety…

***
W „Metrze” rozpoczęła się dyskusja o używaniu form męskich i żeńskich w odniesieniu do zawodów wykonywanych przez panie. Jedni twierdzą, że „psycholożka” brzmi głupio, inni – że wręcz przeciwnie, upieranie się przy formach męskich, tam gdzie istnieją żeńskie, jest niezrozumiałe, a tam, gdzie tych form dotąd nie było, trzeba je wymyślić. Bo dlaczego w większości przypadków domyślną formą musi być ta męska? Przykład nadesłany przez czytelnika to m.in. „posłanka”, zastępowana często w mediach przez „panią poseł”. Przykład przeciwny, ale niestety tzw. „z dupy wzięty” został nadesłany przez Panią Geolog: „(…) a już geodetka albo geodetolożka to rewelacja„. Fakt, propozycje tej pani są rewelacyjne (-lożka do wszystkiego), zwłaszcza w kontekście, w którym te propozycje rzuca: „Zastanówmy się (z punku widzenia poprawności językowej) co lepiej brzmi”. Językowa poprawność, ha-ha. Nawiasem mówiąc, „geodetki” wydawały mi się zupełnie normalne, no ale ja nie obracam się w środowisku „geo-wskim” (Pani Geolog: „W środowisku pracy zostałabym chyba wyśmiana„). Ogólnie Pani Geolog zrobiła na mnie przykre wrażenie przez ostatnie zdanie swojego listu: „Być może [K. Szczuka] chce sobie tym zrekompensować typowo „męskie” imię„. Dlatego ja rekompensuję to sobie przez wytykanie jej tych językowo nieuzasadnionych -lożek.

Czytelnik Witold Orliński w tej samej dyskusji twierdzi, że w (jego) języku nie widać przekonań (co sugerowała Kazimiera Szczuka), ale chyba nie rozważał problemu skojarzeń. Dajmy na to – „dyrektorka”. Od razu przychodzi na myśl szkoła, prawda? Ale jeśli w szkole są tylko „dyrektorki”, a panie na czele innych instytucji to „panie dyrektor”, to dlaczego zdarza się, że szkołą kieruje „dyrektor” a nie „pan dyrektorka”? Bo głupie? A kobietom to nie głupio? Zauważmy też, że „dyrektorka” i „kucharka” (stołówka!) to mniejszy kaliber niż „pani dyrektor” i „[pani] kucharz” (restauracja). Gdzie tu przekonania? Właśnie w tym, że „pilotka” automatycznie kojarzy się z czapką (baba za sterami samolotu? no way!), a „kucharka” z przeciętnym i/lub masowym gotowaniem. Komuś się tak nie kojarzy? Super, oby tak dalej. Niech nazywa szefowe kuchni kucharkami itd., a jeśli tego nie robi, to niech się jeszcze raz zastanowi nad swoim brakiem skojarzeń…

A „przedszkolak” i „przedszkolanka”? W polskim przedszkolu są tylko mali chłopcy i ich opienkunki ;).

rachunkowość niespodziewanie osobowa

29 listopada 2011

Wg standardów międzynarodowych wydatki na rozwój mogą być kapitalizowane tylko, jeśli jednostka ma zamiar i możliwość ten rozwój ukończyć oraz używać/sprzedać jego efekty. Należy przy tym zademonstrować spodziewane przyszłe korzyści z rozwoju.

Czy drugi kierunek to moje aktywo czy koszt? Hm…

(a jutro dziesiąte urodziny bloga).

zdziwienie

16 października 2011

Rozmawiają dwaj panowie powyżej osiemdziesiątki (A i B):
A – …no ale przecież jest sobota, nikt ci jej jutro ze szpitala nie wypuści.
B – Naprawdę? Ale skąd ja mam to wiedzieć?
A (retorycznie) – No nigdy w szpitalu nie byłeś?
B – Nie…
A (podniesionym głosem) – W jakim ty świecie żyjesz?!

(czy jakoś tak)

9 września 2011

Blogi są niebezpieczne. Poznajesz człowieka, zaprzyjaźniasz się z nim w swojej głowie, po prostu go lubisz. Aż któregoś dnia okazuje się, że jego już nie ma. Wcale nie dlatego, że skasował bloga

utrata dokumentów – co robić?

7 lipca 2011

Po pierwsze – zapobiegać. Nie nosić wszystkich dokumentów razem (np. w jednym portfelu), uważać na to, gdzie się je chowa itp. W przypadku zgubienia dokumentów, najlepiej spędzić trochę czasu dzwoniąc lub chodząc, np. do Biura Rzeczy Znalezionych, do zajezdni autobusowych/tramwajowych, do innych miejsc, gdzie dokumenty mogły się znaleźć (praca, restauracja, kino). Kradzież należy zgłosić policji, która spisze protokół.

KARTA PŁATNICZA
Zgubioną kartę bankomatową można szybko zablokować dzwoniąc na infolinię banku (działa 24h/dobę). Wprawdzie oznacza to potrzebę wyrobienia nowej karty (co trwa powiedzmy tydzień), ale daje pewność, że nikt nie będzie robił zakupów na nasze konto, korzystając np. z transakcji zbliżeniowych. Podczas rozmowy telefonicznej należy przygotować się na pytania potwierdzające tożsamość, np. o ustalone wcześniej hasło dostępu.

DOWÓD OSOBISTY
Dowód to bardzo ważny dokument. Jeśli obawiamy się, że wpadł w niepowołane ręce, można zablokować go za pośrednictwem swojego banku (zostanie wpisany do rejestru dokumentów zastrzeżonych:
http://www.dokumentyzastrzezone.pl/
). Ta operacja jest odwracalna, do jej przeprowadzenia potrzeba innego dowodu tożsamości lub też znajomości swoich danych (PESEL, nazwisko panieńskie matki, zameldowanie). Może być pobrana opłata (w BZ WBK było to 10zł).
W Polsce poełnoletni obywatel ma obowiązek posiadania dowodu. Utratę dowodu osobistego (z powodu zniszczenia, zgubienia lub kradzieży) koniecznie trzeba zgłosić najbliższemu urzędowi gminy – czyli nie trzeba po to jechać do domu, gdy utrata przytrafi się w czasie wakacji. Urząd ten wyda zaświadczenie o utracie dowodu (czasowo zastępujące dowód), powiadomi też urząd, który utracony dowód osobisty wydał. Zaświadczenie jest wydawane na podstawie osobistego oświadczenia oraz dokumentu tożsamości bądź przedstawienia się z PESELu i innych danych osobowych ;). W momencie otrzymania zaświadczenia stracony dowód staje się nieważny i trzeba – osobiście – złożyć wniosek o nowy. Jest to bezpłatne, do wniosku należy załączyć 2 zdjęcia w standarowym formacie (3,5 na 4,5). Wniosek można składać także poza miejscem zameldowania (tak przynajmniej jest we Wrocławiu), jednak cała procedura potrwa dłużej (konieczność przesłania papierów pocztą). Nowy dowód także należy odebrać osobiście.
Mając nowy dowód musimy zadbać o uaktualnienie danych w innych instytucjach, np. w Urzędzie Skarbowym (NIP!), na uczelni (numer dowodu jest m.in. kodowany w legitymacjach elektronicznych), w banku czy pracy. Standardowo wszelkie uaktualnienia zgłasza się w ciągu 14 dni od zmiany danych – dotyczy to też zmiany adresu czy nazwiska.

PRAWO JAZDY
Wydanie prawa jazdy lub jego wtórnika to droga impreza – ze wszystkimi opłatami około 100zł – dlatego lepiej pilnować tego świstka. Po zgubieniu/zniszczeniu prawka należy powiadomić o tym fakcie starostę/prezydenta swojej miejscowości. Aby wyrobić nowe prawo jazdy zastępujące to utracone, należy osobiście złożyć wniosek o wydanie wtórnika (druki mają specjalny format, dlatego najlepiej wziąć go z urzędu), załączyć jedno zdjęcie w standardowym formacie (3,5  na 4,5, kolorowe) oraz dowody opłat (trzy: za wydanie 84zł, skarbowa +-20zł, ewidencyjna 0,50zł). Przy składaniu wniosku trzeba mieć ze sobą dowód osobisty bądź zaświadczenie o jego utracie – urzędnik będzie chciał je zobaczyć. Co ciekawe, nowe prawko można odebrać także pocztą. Wymiana trwa do 30 dni, a status sprawy można podejrzeć w internecie:
https://www.kierowca.pwpw.pl/

LEGITYMACJA STUDENCKA
Po utraceniu legitymacji należy złożyć w dziekanacie wniosek o wydanie duplikatu. Na różnych uczelniach systemy są różne, ale na pewno pobrana będzie za to opłata (UE Wrocław: 25zł). W międzyczasie można posługiwać się zaświadczeniem o statusie studenta, którego jednak zazwyczaj nie honorują przewoźnicy (w pociągach konduktorzy nieraz upierają się, że podstawą do zniżek jest legitymacja i tylko legitymacja).

ELEKTRONICZNY BILET
Dzięki wprowadzeniu systemu elektronicznego, zgubione bilety imienne można podobno odzyskać :). Nie wnikałam jednak w tę procedurę, ponieważ nie mam jeszcze na czym zakodować biletu…

***
Wygląda na to, że we Wrocławiu wydanie wtórnika prawa jazdy jest droższe niż w moim rodzinnym mieście – o opłatę ewidencyjna i skarbową. Powód nieznany.

A poza tym to ktoś znalazł mój zaginony we wtorek/środę portfel (bez kasy, ale z resztą zawartości), o czym poinformowano mnie w sobotę (social networks FTW). (Nie)stety większość dokumentów zdołałam już zastrzec i w przeciągu miesiąca będę odbierać nowe ;).

Kim jest kobieta?

25 czerwca 2011

Czy najważniejszymi atrybutami kobiety są zdolność rodzenia dzieci i piersi? Jeśli tak…

Kobieta rozczłonkowana. Macica – nie jej. O poczynaniu, ciąży, rodzeniu decyduje się za nią. Nie damy ci in vitro! Widocznie nie umiesz się pieprzyć. Albo jesteś egoistką i zbyt długo zwlekałaś z rozmnażaniem – tak czy inaczej to twoja wina, więc cierp. Adoptuj, przecież tyle biednych dzieci z patologicznych rodzin czeka. Tylko nie myśl, że w czymś ci pomożemy, sama wybrałaś adopcję, to sama walcz. Nie damy ci skutecznej antykoncepcji! Każemy ci rodzić dzieci bez względu na okoliczności – także dzieci nieuleczalnie chore, niechciane, dzieci gwałcicieli. A rodzić będziesz tak, jak my wymyślimy – gdy zechcemy, upokorzona, bez intymności i w bólu. Jeśli od bólu uciekniesz w znieczulenie, będziemy ci to wyrzucać, bo przez swoje tchórzostwo trujesz własne dziecko. I jak śmiesz sprzeciwiasz się biblijnemu nakazowi? Cesarka to znak, że jesteś zepsuta, egoistyczna i roszczeniowa – nawet jeśli miałaś do niej wskazania medyczne. My wiemy swoje.

W ciąży też nie damy ci spokoju.
Jesteś pusta, głupia, rządzą tobą hormony, jesteś samolubna i zapatrzona w czubek własnego nosa. Jak śmiesz twierdzić, że jesteś zmęczona? Ciąża to nie choroba. Pracuj na podwójnych obrotach, żeby nam to udowodnić. I tak wiemy, że ciąża była po to, by uciec na lewe zwolnienie. Jednak nie jesteś w ciąży? Dlaczego nie? Ile próbowaliście? Naprawdę poroniłaś? Zrób sobie nowe! Nie kochasz go? Nie lubisz dzieci? Jesteś egoistką i psychopatką. Nawet za grosz nie w tobie solidarności społecznej. Kto ci poda szklankę wody na starość? – Tylko nie oczekuj od niego pomocy, toksyczna egoistko! Twoi rodzice tak pragną wnuka! Miej dziecko jak najwcześniej. Puszczalska. Miej jak najpóźniej. Egoistyczny pustak, na genetyce się nie znasz, że czekasz? Podstępna zdzira, złapałaś go na ciążę – zbrzydłaś w ciąży i to dlatego cię zostawił. Masz budyń zamiast mózgu, rozstępy, tłuste włosy i nieestetycznie opuchnięte nogi, jesteś okropna, zejdź nam z oczu.

Piersi – nie jej. Zejdź nam z oczu z tym cyckiem. Karmienie dziecka jest obrzydliwe i fizjologiczne jak sranie, jego miejsce jest więc w toalecie. Karmienie piersią to naturalna czynność i musisz sama z siebie to umieć. Nie radzisz sobie, nie masz mleka? Mutantka, wyrodna! Dlaczego nie karmisz piersią, nie kochasz swojego dziecka? Dlaczego przy mnie karmisz, terrorystko laktacyjna? Twoje piersi to opakowanie na mleko, służą karmieniu dzieci. Twoje piersi to obiekt seksualny, służą podniecaniu mężczyzn. Muszą być jędrne i duże. Powiększ je. Ale z ciebie próżniak, masz sztuczne cycki? Jesteś tępą służebnicą patriarchatu. Nie sterczą jak u aktorek porno – pomniejsz je, podciągnij. Pomniejszałaś? Jesteś egoistką, która woli swoją wygodę od przyjemności partnera – jesteś płytką kobietką, która daje się manipulować mężczyźnie. Chcemy widzieć twoje piersi na plakatach i w głębokich dekoltach. Schowaj je, kogo ty prowokujesz?

rozdrobnienie

19 czerwca 2011

Mój problem jest taki, że nie chcę się specjalizować. Znam tysiąc i sto rzeczy, a wszystkie na poziomie początkującym. Wyjątkiem jest może język angielski, ale nawet do niego miałam kilka podejść, a przed ucieczką zatrzymywali mnie chyba tylko rodzice (zapisując na kursy).
Może nie umiem wybierać? Chcę za dużo na raz? Albo mam za słabą wolę i automatycznie rzucam to, co jest choć trochę wymagające? Pytania retoryczne, biorąc pod uwagę to, co napisałam powyżej ;). Ale jak/co wybierać, skoro wszystko mi się podoba? A powinnam coś wybrać, zanim popracuję nad wytrwałością – żeby nie szarpać się z 5 zupełnie odmiennymi, pochłaniającymi dziedzinami. Pięć nie wygląda strasznie, ale gdy wziąć pod uwagę, że wiele osób wypełnia cały swój czas jedną…

(dwa egzaminy mi zostały jeszcze i zastanawiam się, czego fajnego uczyć się w wakacje ;)).


  • RSS